Strona Główna O Parafii Duszpasterze Msze Święte Mapa serwisu

׀ Aktualności ׀ Czytania na dziś ׀ Kancelaria ׀ Sakramenty ׀ Pobierz ׀

Foto-Galerie

28.02. - 19.03.2009 - Zimowisko - Maniowy 2009

Życie jest jedną wielką zagadką

Można się długo zastanawiać czym tak naprawdę jest życie. Jedni powiedzą, że czymś spontanicznym, inni powiedzą, że bólem i karą. A jeszcze inni.. Właśnie, z czym tak naprawdę można wiązać życie? Jaki jest jego cel?
28.02.2009 r. wraz z młodzieżą, dziećmi i ks. Łukaszem udaliśmy się na zimowisko do Maniów, aby tam spędzić wolny czas. Wyruszyliśmy o godzinie 8, a do ośrodka zajechaliśmy ok. 18. Już pierwszego dnia nasz plan był nieco „napięty”. Gdy dotarliśmy do Zakopanego, udaliśmy się na wycieczkę w góry, aby zrelaksować się i podziwiać otaczającą nas przyrodę. Pogoda była wspaniała. Wokół nas był śnieg, a z góry przez drzewa padały promienie słoneczne. Byliśmy na trzech wycieczkach:
Na Rusinowej Polanie, Dolinie Strążyńskiej i na Kalatówkach
Pierwsza wycieczka była udana, choć bardzo męcząca. Każdy, kto z niej powrócił był mokry, gdyż nie mieliśmy na sobie kombinezonów, a podczas wchodzenia było wrzucanie do śniegu. Po drodze na górę, wstąpiliśmy do kościółka drewnianego, pomodliliśmy się i poszliśmy dalej. Gdy doszliśmy na miejsce, przewodnik opowiedział nam nieco o rozmieszczeniu gór i o panoramie, która stanowiła punkt kulminacyjny wycieczek. Schodzenie również nie odbyło się bez zabawy. Każdy mógł sobie pozwolić na troszkę szaleństwa w bieli śniegu.
Druga wycieczka odbyła się podobnie jak pierwsza wcześnie rano. Po mszy świętej udaliśmy się do autokaru, który zawiózł nas na miejsce. Szlak drugiej wycieczki był nieco łatwiejszy niż pierwszej, ale nie było tak prosto. Gdy tylko napotykaliśmy nad nami jakieś drzewa, natychmiast trzeba było się odsuwać, gdyż czasem zdarzały się „lawiny” śnieżne.
Trzecia wycieczka była dla osób najbardziej wytrwałych. Gdy zajechaliśmy na miejsce, podeszliśmy pod kolej linową i wysłuchaliśmy krótkiej przemowy z ust naszego przewodnika. Potem podeszliśmy kawałek wyżej do kaplicy, gdzie za młodu przyjeżdżał papież Jan Paweł II.
Jeśli jechaliśmy na wycieczkę, to wypełniała nam cały dzień. Prócz wycieczek mieliśmy tez inne atrakcje. Chodziliśmy na stok, na którym mogliśmy jeździć na snowboardzie, albo na nartach w zależności od tego, kto co lubił. Gdy jechaliśmy na stok, zwykle przebywaliśmy tam cały dzień, z przerwami. Można było pójść do kafejki i tam napić się czegoś gorącego, jak i można było pozostać chwilę na powietrzu. Jedno jest pewne. Nikt kto potrzebował pomocy na stoku nie zostawał sam. Byli tacy, co jeździli niesamowicie, ale również i tacy, którzy dopiero zaczęli się uczyć. Oni mogli liczyć na pomoc z zewnątrz. To właśnie w tym było najlepsze. Wszyscy zapomnieli o tym, co ich dzieliło. Prawdę mówiąc, wspólna jazda na nartach i spędzanie ze sobą całych dni na stoku, bardzo przybliża ludzi do siebie. Niesamowite może być to, iż każdy może liczyć na pomocną dłoń. Wieczorami zwykle spotykaliśmy się w auli, gdzie odbywały się pogodne wieczorki, na których bawiliśmy się w różne zabawy, jak i załapaliśmy się na dwie dyskoteki. Od czasu do czasu dla urozmaicenia czasu chodziliśmy na salę gimnastyczną i tam graliśmy w dwa ognie itp. Gdy jechaliśmy do miasta, każdy mógł mieć chwilę wolnego czasu dla siebie. Zwykle rozchodziliśmy się i spotykaliśmy się w jednym miejscu. Starsza młodzież, mogła chodzić sama, bez opieki tam, gdzie miała ochotę, zaś młodsi chodzili z wychowawcami do sklepów, kawiarni. Były dni, kiedy można było pozostać w ośrodku i odpocząć. Jednak i oni mieli zajęcie. Można było pójść na salę gimnastyczną, pooglądać film w auli, przejść się do sklepu. Codziennie o 20.45 spotykaliśmy się w kaplicy, aby dziękować Bogu za cały dzień, za chwile spędzone razem. Ostatnią nocą, nazywaną zawsze zieloną, mogliśmy podsumować cały wyjazd i po raz ostatni zaczerpnąć wspólnego czasu w gronie tych najbliższych.
Jeśli chodzi o pytanie, które postawiłam na początku, odpowiedź jest jasna. Życie w zależności od wyobraźni każdego z nas można porównać dosłownie do wszystkiego. Celem życia jest przede wszystkim bycie sobą. Najważniejsze jest niesienie pomocy innym, abyśmy zawsze mogli na kimś polegać. Wspaniała jest satysfakcja, kiedy wiemy, iż zrobiliśmy coś dobrego. Nie zapominajmy, że nie żyjemy wiecznie. Starajmy się żyć tak, aby niebo było na ziemi. Obecnie są bardzo trudne czasy. Jest dużo zawiści, złości i gniewu. Zastanówmy się czasem, czy i ja nie jestem obdarzony gniewem i zawiścią.

Foto-Galerie