Strona Główna O Parafii Duszpasterze Msze Święte Mapa serwisu

׀ Aktualności ׀ Czytania na dziś ׀ Kancelaria ׀ Sakramenty ׀ Pobierz ׀

Foto-Galerie

08.04.2006 - Każdy mężczyzna może zostać Tarsycjuszem

''Każdy mężczyzna może zostać Tarsycjuszem''
rozmowa z pomocnikiem w udzielaniu Komunii Świętej z Panem Karolem Plachą


Jak to się stało, że Pan Karol został Nadzwyczajnym Szafarzem Komunii Świętej?

Zanim odpowiem na to i kolejne pytania muszę wyjaśnić, że czuję się trochę skrępowany. Posługa, którą przyjąłem ma być prowadzona w cichości i skrytości. Tylko ku chwale Boga. Wynika ona z miłości do Kościoła, drugiego człowieka i Ojczyzny. Ilustracją są słowa –„Panie Boże! Tylu potrzebujących i cierpiących, a Ty nic nie robisz! – Jak to nic? Przecież posłałem ciebie”.
Z drugiej strony, są ludzie, którzy szczycą się, iż wzięli udział w rozwiązłym programie liberalnej telewizji, a powinni się wstydzić. Ja chciałem pozostać w cieniu, ale to jest niemożliwe.
Wracając do pytania. Posługa ta znana mi była już z końcem 80-tych lat, kiedy wprowadzono ją w diecezji tarnowskiej. Już wówczas zastanawiałem się czy byłbym godny sprostać tej misji? Czy Kościół powierzyłby mi tę funkcję? O historii tej posługi w naszej archidiecezji wierni powinni wiedzieć. Komunikaty Księdza Kardynała Stanisława ukazywały się już w zeszłym roku.

Wszyscy są bardzo ciekawi, jakie warunki trzeba spełnić, by zostać Pomocnikiem w udzielaniu Komunii Świętej.

To ciekawe, ale na początku nie ma żadnych specjalnych warunków. To posługa, która nie wymaga święceń. Każdy mężczyzna może zostać Tarcycjuszem.
Przepustką jest miłość, miłość i jeszcze raz miłość do Boga i drugiego człowieka. Chyba, że wcześniej wybrano innych idoli – mamonę, sławę lub/i władzę oraz pohańbiono sakramenty.
Technicznie należy ukończyć dwumiesięczny kurs przygotowawczy, uczestniczyć w dniu skupienia, którego jednym z punków kulminacyjnych jest sakrament pojednania i na końcu dzień uroczystego błogosławieństwa podczas Eucharystii. Posługa ta będzie odnawiana rokrocznie podczas rekolekcji i wówczas istnieje możliwość albo przedłużenia, albo nie podejmowania dalszej pracy.

W Łagiewnikach 61 mężczyzn podeszło do księdza Kardynała, jakie to uczucie, kiedy otrzymuje się taką misję? Co się wtedy myśli?

Błogosławieństwo, które otrzymaliśmy od Księdza Kardynała Stanisława Dziwisza w dniu 8 kwietnia 2006r otworzyło nowy rozdział w historii naszej archidiecezji i nie mogło nie pozostawić żadnego wrażenia. Zresztą źle by było gdybyśmy przyjęli to bez emocji. Czuje się znacznie większą bliskość naszego Pana i Zbawcy. Zachęcam kolejnych panów, a są tacy, którzy mogliby także podjąć to zadanie.

Ksiądz Kardynał powiedział w homilii: „Nie lękajcie się”. Czy rodzą się jakieś obawy, jak ta posługa zostanie przyjęta w naszej parafii?

Obawy nie są tu aż tak istotne. Nie obawiałem się i nie obawiam się. Słowa Księdza Kardynała tylko upewniły mnie, że jestem po właściwej stronie. Ludzie często oceniają, a nawet osądzają, ale osobom tym podpowiem, niech najpierw zapytają swojego sumienia: Co ja zrobiłem dla drugiego człowieka?
Osoby zaangażowane w życie parafii i znające ten typ posługi gratulowały mi i ofiarowały modlitwę, za co im serdecznie dziękuję.
Ale i są zabawne historie, będące wynikiem niezrozumienia i błędnych wniosków. Jedna z kobiet zapytała mnie: Jak teraz będzie wyglądało moje pożycie małżeńskie, gdy jestem „przy księżach”? Odpowiedziałem, że za każdym razem będę musiał uzyskać zgodę kardynała, choćby telefonicznie.

W czasie Triduum dokonały się pierwsze odwiedziny chorych z Komunią Świętą. Jakie towarzyszyły obu stronom uczucia?

To było dla mnie, dla chorych i ich najbliższych ogromne przeżycie. Początkowe obawy zniknęły, a w ich miejscu pojawiło się zadowolenie i obrzęd Komunii świętej ubogacony o wspólną modlitwą. Proszę pamiętać, że ci ludzie nie poruszają się o własnych siłach. Jeśli już to z ogromnym trudem. Ich świat to łóżko, okno i najbliższa osoba: żona, córka. Najbliżsi, bez których starsza i chora osoba nie mogłaby przeżyć choćby jednego dnia. Chylę czoła przed tymi rodzinami i raduję się, że mogę im choćby tak pomóc. W tych rodzinach na pewno nikt nawet nie pomyśli o eutanazji. Tego nie da się opisać.
Posługa u chorych to główne zadanie mojej misji. Komunia święta udzielana przeze mnie podczas mszy św. będzie niezwykłym wyjątkiem.

Na koniec proszę powiedzieć parę słów o sobie.

Co się tyczy mnie samego, to nie ma specjalnie o czym mówić. Przekroczyłem już czterdzieści pięć lat. Minęło mi już dwudziestopięlociolecie pracy zawodowej. Mam kochającą małżonkę, z którą przeżyliśmy dwadzieścia jeden lat sakramentu małżeństwa. Mamy trzech synów, z których dwaj są już dorośli.
Chcę podziękować wszystkim tym, którzy polecali mnie Bogu w swoich modlitwach. Dziękuję Księdzu Wacławowi i Księdzu Krzysztofowi, za wsparcie, pomoc i modlitwę. Dziękuję mojej ukochanej żonie Zofii i chłopcom. Czyńmy wszystko na chwałę Boga.

Foto-Galerie